#

Aktualności

#

Wrażenia z Bety Ghost Recon Breakpoint

Zamknięta Beta Ghost Recon Breakpoint była dostępna od 5 do 8 września dla wszystkich, którzy zamówili grę w pre-orderze lub otrzymali zaproszenie od Ubisoftu. Przedstawiała ona kilka pierwszych godzin rozgrywki na Auroi, a dokładniej 2 misje główne, jedną poboczną i kilka pozostałych drobnych aktywności frakcyjnych.

Do premiery pozostał niecały miesiąc, a co za tym idzie, produkt finalny nie będzie się różnił za bardzo od Bety. Graficznie gra przypomina Ghost Recon Wildlands, jest może minimalnie bardziej dopracowana. Nieodłącznym elementem każdej bety są bugi i glitche. Pamiętam, jak okropnie grało mi się w Betę Wildlans i muszę przyznać, że pod względem ilości błędów jest o niebo lepiej, co nie znaczy, że się nie zdarzały. Myślę, że sam fakt nie napotkania na swojej drodze zglitchowanego wroga jest czymś niebywałym. Czasami jakieś tekstury się nie ładowały przez kilka sekund, raz czy dwa zdarzyło się, że zaatakowała nas ciężarówka, ale poza tym nie natrafiłam na większe błędy. Nieprzyjemne wspomnienia z bety Wildlands przywołał model jazdy w Breakpoint, który jest okropny, możliwe, że jeszcze gorszy niż w poprzedniku.

Nie widzę też większego sensu rozpisywać się nad drobiazgami, bo nie zostanie mi nic do napisania w recenzji po premierze gry. Jednak jest coś, co bardzo przyciągnęło moją uwagę i dało mi powód do rozmyślań przez cały weekend , więc głupio by było o tym nie wspomnieć. Mam na myśli system ulepszania postaci oraz ekwipunku. O ile drzewo umiejętności wygląda imponująco i przekonywająco, to odnoszę wrażenie, że Ubisoft ostatnio nie robi nic innego poza wciskaniem na siłę elementów RPG do gier. Ghost Recon Breakpoint jest kolejnym tworem Ubisoftu, który posiada system ekwipunku znany między innymi z AC Origins, AC Odyssey i serii The Division. O ile wybór tego systemu w The Division nie jest niczym nadzwyczajnym, a użycie go w serii Assassin’s Creed było poniekąd innowacyjne, to kompletnie nie rozumiem, czemu w Breakpoint również został on zaimplementowany.
Nie jest to w żaden sposób wada, ale osobiście mnie ten typ rozgrywki już zaczyna męczyć. Co 10 minut trzeba wchodzić w ekwipunek, bo po wykonanej misji dostaliśmy jakąś lepszą część broni lub ekwipunku, który podniesie nasz poziom, a to z kolei zwiększy Nasze szanse z silniejszymi wrogami. Wprawdzie dopiero za miesiąc będę mogła rzetelnie ocenić ten system, jednak już teraz nie jestem zbyt pozytywnie nastawiona.

Jeżeli czytaliście mój pierwszy tekst o Ghost Recon Breakpoint, to powinniście wiedzieć, że nic mnie tak nie zaciekawiło jak brutalność i dzikość najnowszego Ghost Recona. Będąc na Auroi jesteśmy zdani całkowicie na siebie, nie możemy liczyć na żadne wsparcie i to my jesteśmy zwierzyną łowną, a nie myśliwymi, tak jak to było w przypadku Wildlands. Mogę to powiedzieć z uśmiechem na twarzy – Ubisoft wykonał kapitalną robotę. Biegając po archipelagu naszpikowanym gadżetami, cały czas czułam się zagrożona, co chwilę nad głową przelatywał mi dron zwiadowczy, przed którym mogłam się schronić jedynie padając na ziemię i wykonując prowizoryczny kamuflaż, a i tak nie zawsze to działało. Wrogowie mają nad Nami ogromną przewagę technologiczną. Kiedy nas wykryją lub zobaczą ciało, od razu zawiadamiają o tym resztę poprzez radio, a to skutkuje zaostrzeniem uwagi wśród wszystkich przeciwników w pobliżu. Zdarza się, że do gry wchodzą drony, które zakłócają Naszą łączność i musimy zdać się na swój instynkt przetrwania. Po prostu cudo.

Mam pewne obawy, ale też nie będę oszukiwać, że i tak z ogromną przyjemnością zagram w najnowsze dzieło Ubisoftu. Gra będzie dostępna już 4 października na PlayStation 4, Xboksa One i PC.

Serdeczne podziękowania dla Ubisoft Polska za przekazanie kluczy do zamkniętej bety.